Jako cel swojej całej niezmordowanej działalności apostolskiej św. Paweł wskazuje: Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa (Dz 16, 18). Także św. Paweł w imię Jezusa czynił cuda. Do szatana, który opętał pewną dziewczynę, woła: „Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł!” (Dz 3
Modlitwa do Pana Jezusa znaleziona w grobie Zbawiciela. Modlitwa znaleziona w grobie Zbawiciela to modlitwa wstawiennicza, w której podmiot liryczny prosi o szczęśliwą śmierć w zamian za męki, które wycierpiał na ziemi. Według wierzeń chrześcijańskich tę modlitwę odnaleziono w grobie Zbawiciela po jego zmartwychwstaniu.
Piotra na Watykanie, pomoże nam wzrastać w bliskości i służbie chorym i ich rodzinom. 1. Miłosierni jak Ojciec. Temat wybrany na ten trzydziesty Dzień Chorego: „ Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny ” ( Łk 6, 36), skłania nas przede wszystkim do zwrócenia naszego spojrzenia na Boga „bogatego w miłosierdzie
Panie Boże, któryś najchwalebniejsze Imię Jezusa Chrystusa, Syna Twego, uczynił wiernym Twoim z wielką słodkością ukochane, a duchom złośliwym bardzo straszliwe: daj nam to z łaski Swojéj, aby wszyscy, którzy je czczą i wielbią na ziemi, świętego pocieszenia słodkości w wieku niniejszym, a w przyszłym wesela
Pawła w liście do Filipian: „ (…) uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu Imię ponad wszelkie imię, aby na Imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał
pada gambar disamping perbandingan sisi yang benar adalah. Wkładanie rąk a otrzymywanie Ducha ŚwiętegoTrynitarze wierzą, że Duch Święty jest trzecią boską osobą wchodzącą w skład tzw. “Trójcy Świętej”. Podkreślają przy tym równość co do mocy, majestatu i chwały Ducha Świętego w porównaniu z Bogiem Ojcem i Panem na tym tle wygląda to, czego dowiadujemy się z Biblii o „wkładaniu rąk” oraz „chrzcie Duchem Świętym”?Jak nasze rozważania uwypuklą niezgodność definicji atanazjańskiego wyznania wiary w Trójcę Świętą z naukami zawartymi w Piśmie Świętym?Zachęcamy do przemyślenia poniższych argumentów będących odpowiedziami na powyższe wydarzeń opisanych w Dziejach Apostolskich 8:12-17 dowiadujemy się, że Samarytanie mimo, że byli ochrzczeni „w imię Jezusa” to nie otrzymali „chrztu w Duchu Świętym” “A gdy apostołowie w Jerozolimie usłyszeli, że Samaria przyjęła Słowo Boże, wysłali do nich Piotra i Jana, którzy przybywszy tam, modlili się za nimi, aby otrzymali Ducha Świętego. Na nikogo bowiem z nich nie był jeszcze zstąpił, bo byli tylko ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy wkładali na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.”Jak czytamy, apostołowie “modlili się za nimi, aby otrzymali Ducha Świętego”. Ciekawe dlaczego bezpośrednio nie modlili się (zakładając osobowość Ducha Świętego) do trzeciej rzekomej osoby Boga, aby “się udzieliła”. Zakładając równość osób jest to niedorzeczne, aby prosić Ojca, żeby zesłał na nich inną osobę, równej sobie Trójcy. Co innego gdy założymy, że Bóg udziela komuś swojej mocy, aby mógł dla przykładu prorokować, uzdrawiać czy mówić językami. Wówczas proszenie Ojca o takie dary ma rzeczywisty sens i nie budzi rąkKolejna ciekawa rzecz, to jak czytamy w Biblii, połączenie wkładania rąk, z otrzymywaniem Ducha Świętego. Apostołowie “wkładali na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego”. I znów zakładając, że Duch Święty jest jedną z trzech osób, jest to nieprawdopodobne, żeby człowiek mógł nim (rzekomym Bogiem) dysponować (udzielać go czy przekazywać) poprzez wkładanie rąk. Musiał o tym wydaje się wiedzieć Szymon proszący apostołów o możliwość przekazywania mocy od Boga, a nie dysponowania Bogiem. Zwróćmy uwagę na kontekst i wniosek wynikający z kolejnych wersetów z Dziejów Apostolskich 8:18-20. “A gdy Szymon spostrzegł, że Duch bywa udzielany przez wkładanie rąk apostołów, przyniósł im pieniądze i powiedział: Dajcie i mnie tę moc, aby ten, na kogo ręce włożę, otrzymał Ducha Świętego. A Piotr rzekł do niego: Niech zginą wraz z tobą pieniądze twoje, żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży.”Mamy zatem w tym fragmencie mocne argumenty przemawiające przeciwko trynitarnej koncepcji. Szymon prosi apostołów o możliwość “obdarzania” wybranych przez niego osób Duchem Świętym. Czy nie powinno nas to dziwić, że Duch Święty sam nie decyduje komu ma być udzielany, a komu nie? Najważniejsze jest jednak to, co o Duchu Świętym powiedział apostoł: “żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży“. Czy Szymon chciał kupić za pieniądze możliwość “dysponowania” Bogiem czy darem od Boga pozostawiamy do oceny czytelników?Dar od BogaNaszym zdaniem z Pism wynika jednoznacznie, że Duch Święty jest darem Bożym udzielanym w pierwszym wieku naśladowcom Chrystusa. Nie jest więc Duchem Bogiem, ale Duchem od Boga! Darem, którego można przekazywać innym wiernych przez włożenie na nich rąk. Takie obdarzanie innych Duchem nie było nowością, gdyż miało już miejsce w Starym Testamencie, co opisuje chociażby Księga Liczb (4 Mojżeszowa) 11:25,29 (BW)„I zstąpił Pan w obłoku, i przemówił do niego. Wziął też nieco z ducha, który był w nim, i złożył na siedemdziesięciu starszych mężach. A gdy duch spoczął na nich, prorokowali, co im się potem już nie zdarzyło. … Odpowiedział mu Mojżesz: Czyż byłbyś zazdrosny o mnie? Oby cały lud zamienił się w proroków Pana, aby Pan złożył na nich swojego ducha!” Czy wówczas, ktokolwiek z Izraelitów wierzył w to, że Duch Święty jest jedną z osób Trójcy? Nie! Żydzi wierzyli w Ducha Świętego, ale nigdy nie uważali go za odrębną od Boga osobę! (Zob. art. Duch Święty w ST iNT)Dzielenie i przekazywanie DuchaTo, że Ducha Świętego można “dzielić” oraz przekazywać poprzez wkładanie rąk, wyraźnie przeczy trynitarnym rozważaniom na temat Ducha Bożego jako trzeciej osobie Boga!Kolejnym fragmentem, mówiącym o wkładaniu rąk, jest tekst z Dzieje Apostolskie 19:2-7. Mówi on o mieszkańcach Efezu ochrzczonych „Chrztem Janowym”.“Rzekł do nich: Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy uwierzyliście? A oni mu na to: Nawet nie słyszeliśmy, że jest Duch Święty. Tedy rzekł: Jak więc zostaliście ochrzczeni? A oni rzekli: Chrztem Janowym. Paweł zaś rzekł: Jan chrzcił chrztem upamiętania i mówił ludowi, żeby uwierzyli w tego, który przyjdzie po nim, to jest w Jezusa. A gdy to usłyszeli, zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa. A gdy Paweł włożył na nich ręce, zstąpił na nich Duch Święty i mówili językami, i prorokowali. Było zaś wszystkich tych mężów około dwunastu.”Jak widzimy sytuacja jest podobna. Paweł wkłada ręce, a ci co uwierzyli otrzymują Ducha Świętego. Czy otrzymali trzecią osobę Boga, czy raczej boże moce? Jak czytamy dzięki otrzymaniu Ducha Świętego, “mówili językami, i prorokowali“.Nas jednak powinno zaciekawić, ważne stwierdzenie tych wierzących, którzy powiedzieli, że “Nawet nie słyszeliśmy, że jest Duch Święty”!Jak to możliwe, że ci chrześcijanie nie znali “całego Boga” (nie znali bowiem Ducha Świętego)? W co zatem wierzyli? Na pewno nie wierzyli w Boga w trzech osobach. Czym jest Duch Święty przekonali się chwilę po chrzcie w imię Jezusa, gdy po otrzymaniu tegoż Ducha zaczęli mówić językami i prorokować! Oni nie uwierzyli w to, że Bóg jest Trójcą, ale w to, że Pan Jezus jest obiecanym sam DuchZarówno w ST jak również w NT czytamy o tym samym Duchu Świętym pod wpływem którego ludzie prorokowali lub wpadali w “zachwycenie” o czym świadczy chociażby Piotr w słowach z 2Piotra 1:20-21 (BW):„Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi. Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym. „Taki sam Duch oddziaływał na Izajasza jak również na Piotra i nic się w tym względzie nie ścisłości warto wspomnieć o tym, że „wkładanie rąk” opisane w Biblii nie zawsze oznaczało jedynie przekazywanie Ducha też oznaczać przekazanie błogosławieństwa (Marka 10:16), powierzenie pewnych zadań, danie pełnomocnictwa do pełnienia jakichś obowiązków czy przywilejów (Powtórzonego Prawa 34:9, Dzieje Tymoteusza 4:14)Chrzest Duchem ŚwiętymChrzest Duchem Świętym zapowiadał poprzedzający Pana Jezusa Jan Chrzciciel, słowami zanotowanymi chociażby w ewangelii Marka 1:7,8 (BT).” … Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym“Pan Jezus potwierdził, że taki chrzest będzie miał miejsce słowami zanotowanymi w Dziejach Apostolskich 1:4,5:“A spożywając z nimi posiłek, nakazał im: Nie oddalajcie się z Jerozolimy, lecz oczekujcie obietnicy Ojca, o której słyszeliście ode mnie; Jan bowiem chrzcił wodą, ale wy po niewielu dniach będziecie ochrzczeni Duchem Świętym. “Czy Jezusowi chodziło o chrzest w trzeciej osobie Boga? Nie musimy się tego domyślać. W Łukasza 24:49 (BW) czytamy zapowiedź tego co miało nastąpić:„A oto Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości.”Obietnicą tą, nie było uznanie Trójcy czy otrzymanie 1/3 części Boga, ale „wylanie” Ducha Świętego, w którym to Duchu chrześcijanie zostali symbolicznie “zanurzeni“, czy „przyobleczeni” . Przeczytajmy fragment o tym, co się stało w dniu pięćdziesiątnicy z Dziejów Apostolskich 2:1-4 (Nowe Przymierze).„A gdy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy razem zgromadzeni w jednym miejscu. Nagle od strony nieba dał się słyszeć szum. Był jak uderzenie potężnego wiatru. Wypełnił cały dom, w którym się zebrali. Wówczas zobaczyli jakby języki ognia. Rozdzieliły się one i spoczęły na każdym z nich. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić innymi językami, stosownie do tego, jak Duch im to umożliwiał. ”Obietnica Pana Jezusa została spełniona. Do oczekujących jednak nie przybyła trzecia osoba Boga (czy też osobowy parakletos), ale moc, którą wszyscy zostali użycie słowa “napełnieni” możemy odnieść do Boga, czy raczej do mocy od Boga?Spełnienie proroctwaSpełniło się zatem dokładnie to co było zapowiedziane jeszcze w ST, a o czym przypomniano w Dziejach Apostolskich 2:17 (BT): „W ostatnich dniach — mówi Bóg — wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy — sny”To, że nie chodziło o trzecią osobę Boga potwierdza wyraźnie cytowany już fragment z Łukasza 24:49. W przekładzie Kowalskiego oddano go tak: “Pozostańcie więc w mieście, dopóki nie będziecie wyposażeni w moc z wysoka”Obietnicą tą, było „wyposażenie” (przyobleczenie) obecnych w “moc z wysoka”.Co ciekawe, Biblia nie zawsze łączy chrztu wodnego z chrztem Duchem Świętym. Korneliusz oraz jego domownicy otrzymali Ducha Świętego przed chrztem w wodzie, a nie w jego trakcie czy zaraz po chrzcie! Ich „chrzest Duchem Świętym” wyprzedził „chrzest wodny”, o czym czytamy w Dziejach Apostolskich 10:44-48 (BW)“A gdy Piotr jeszcze mówił te słowa, zstąpił Duch Święty na wszystkich słuchających tej mowy. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy z Piotrem przyszli, że i na pogan został wylany dar Ducha Świętego; Słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wielbili Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Czy może ktoś odmówić wody, aby ochrzcić tych, którzy otrzymali Ducha Świętego jak i my? I rozkazał ich ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa. Wtedy uprosili go, aby pozostał u nich kilka dni”Widzimy więc, że choć sama nazwa „chrzest” sugerowałaby niektórym czytelnikom Biblii jakoby „Chrzest Duchem Świętym” był połączony z „chrztem wodnym” to jednak Korneliusz, najpierw otrzymał chrzest w Duchu, a potem został ochrzczony w więc z Biblii wynika, że „chrzest Duchem Świętym” jest przyjęciem „daru Boga”, który daje odbiorcom specjalne moce, uzdalnia do wykorzystywania często niewyuczonych umiejętności w wielbieniu Boga oraz pomocy innym pytaniaTrynitarze zakładając osobowość i „równość” Ducha Świętego z Bogiem oraz z Panem Jezusem powinni zadać sobie pytania:Dlaczego Duch Święty nie decyduje sam o sobie, a mogą go poprzez wkładanie rąk przekazywać ludzie?Czy jedna z osób może być udzielana przez Boga Ojca lub Boga Ojca i Syna Bożego (na tym tle podzielili się trynitarze w 1054 roku, zobacz hasło „schizma wschodnia”) ?Dlaczego Duch Święty nazwany jest „darem Boga” lub “mocą z wysokości” i jest udzielany między innymi poprzez „wkładanie rąk”?Czy Bóg Ojciec lub Pan Jezus są „udzielani poprzez władanie rąk”? Czy w Biblii przeczytasz o „chrzcie Panem Jezusem lub Bogiem Ojcem” – podobnie jak czytamy o „chrzcie Duchem Świętym”?Szczere odpowiedzi na te pytania sprawią, że sam dostrzeżesz na ile definicja trynitaryzmu jest sprzeczna z Pismem zdaniem udzielanie Ducha Świętego jako „Daru Bożego” poprzez „wkładanie rąk apostolskich” – przeczy nauce o Trójcy Świętej!Pokrewne tematyPocieszyciel “Parakleta” z Jana 16:26Różny Duch Święty w Starym i Nowym Testamencie? – Joela…Kto „dysponuje” Duchem Świętym? – Dzieje Apostolskie 2:33
Dr Marcin Majewski, biblista i hebraista z Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II w Krakowie w fascynujący sposób pokazuje, jak mocno imiona postaci biblijnych wiążą się z zadaniami, które powierzył im Bóg. JEZUS Nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni Dz 4,12 Zacznijmy od ciekawego problemu pojawiającego się w Ewangelii św. Mateusza. W Mt 1,21 anioł mówi do Józefa: Nadasz Mu imię Jezus, albowiem On zbawi swój lud od jego grzechów. O ile pierwsza i druga część zdania są jasne – polecenie nadania imienia oraz wskazanie misji Jezusa – o tyle łączący je spójnik albowiem (bo, ponieważ) rodzi konsternację. Wskazuje on na jakieś wynikanie, związek przyczynowy pomiędzy imieniem „Jezus” a zbawieniem ludu, którego w tekście tłumaczenia nie ma. Sięgnijmy zatem do greckiego oryginału Ewangelii, który najczęściej takie trudności wyjaśnia. Co ciekawe, tu również nie widać żadnej analogii między imieniem „Jezus” (gr. Ἰησοῦς Jesous), a zbawieniem (gr. σῴζω sodzo). Faktyczny związek przyczynowy zachodzi dopiero w języku hebrajskim, gdzie imię Jezusa Joszua podejmuje rdzeń i dźwięczność hebrajskiego joszua (zbawi). To jest ważny moment w badaniach ewangelii, gdyż wskazuje, że słowa te najprawdopodobniej zostały spisane nie w języku greckim, gdzie tracą sens, lecz w języku semickim – hebrajskim bądź aramejskim. Byłby to więc jeden z dowodów na semickie podłoże Ewangelii św. Mateusza. Zostawmy jednak na boku te rozważania i wróćmy do imienia Jezusa. Jest ono pochodzenia hebrajskiego i w oryginale jego pełna forma to Jehoszua (יהושוע). Jest to zatem imię teoforyczne, zawierające cząstkę Jeho, cząstkę imienia Bożego JHWH, oraz czasownik jasza (wybawiać, uratować, zbawić). Imię oznacza zatem: JHWH zbawia lub JHWH jest zbawieniem – i obwieszcza zasadniczą misję, z którą Jezus przyszedł na ziemię. W praktyce częściej używano formy skróconej tego imienia: Jeszua (ישוע), tak jak dziś częściej mówimy Magda niż Magdalena. Forma skrócona spokrewniona jest z rzeczownikiem jeszua „ocalenie, wybawienie, ratunek” – zatem przyzywając imienia Jezusa, niejako wołamy od razu Jego ratunku. Forma aramejska ma postać zbliżoną do hebrajskiej: ישוע Jeszua. Wyżej wspomniana forma grecka (Jesous), pojawiająca się setki razy w Nowym Testamencie, jest przekształceniem imienia hebrajskiego i nie posiada własnego znaczenia, jest kalką językową semickiego Jeszua. Polska forma imienia wywodzi się z form greckiej i łacińskiej – Iesus. Nota bene większość imion biblijnych trafiła do języka polskiego właśnie za pośrednictwem łaciny. Zwróć uwagę, że św. Piotr w zacytowanym w motto zdaniu również nawiązuje do gry słów wokół hebrajskiego znaczenia imienia Jezusa: I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni(Dz 4,12). Imię wcale nie takie rzadkie W Biblii wcale nie było to imię tak wyjątkowe, jak w naszym obszarze geograficznym. Imię Jezus – w oryginale hebrajskim Jehoszu’a, a w zdrobnieniu Jeszu’a – jest w Biblii dosyć popularne. W Starym Testamencie występuje wiele postaci noszących to imię. Do najbardziej znanych należy na pewno następca Mojżesza Jozue (hebr. Jehoszu’a), syn Nuna, ten, który wkroczył z Izraelitami do Ziemi Obiecanej i zdobył ją. Po niewoli babilońskiej arcykapłanem w Izraelu zostaje niejaki Jozue, syn Josadaka, człowiek, który przyczynił się do odbudowy zrujnowanej Świątyni jerozolimskiej. Około 180 roku przed Chrystusem powstaje jedna z najpóźniejszych ksiąg Starego Testamentu – Księga Syracha/Syracydesa – jedna z niewielu w ST podpisanych przez samego autora; w zakończeniu dzieła pojawia się imię mędrca – Jezus, syna Syracha. Delikatnie zmienioną formą imienia Jeszu’a jest Ozeasz (hebr. Hosze’a lub Hoszu’a), które pochodzi od znanego nam z poprzedniej części czasownika jasza (ישע), oznaczającego „wybawiać, ratować, zbawiać” – i oznacza to samo co Jehoszu’a. Najbardziej znanym Ozeaszem w Biblii jest oczywiście prorok z VIII wieku, który działał w Królestwie Północnym Izraela. Opowiada o nim jedna z ksiąg prorockich, Księga Ozeasza. Ale są też i inne postaci w Biblii o tym imieniu (zob. np. Lb 13,8; 2Krl 15,30; 17,1; 1Krn 27,20; Neh 10,24). W Nowym Testamencie imię Jezus występuje 919 razy i w większości przypadków (dokładnie w 913) odnosi się oczywiście do Jezusa z Nazaretu. W pozostałych chodzi o Jozuego, syna Nuna i następcę Mojżesza (Dz 7,45 i Hbr 4,8), dalej o Jezusa, przodka Jezusa Chrystusa ze strony Matki, o którym mowa w genealogii Mistrza z Nazaretu (Łk 3,29), wreszcie o fałszywego proroka żydowskiego Bar Jezusa z Dziejów Apostolskich. Niektórzy przypuszczają, że także Barabasz znany z procesu Jezusa miał na imię Jezus, dzięki czemu budują ciekawą opozycję tych dwóch postaci. Żydowski historyk Józef Flawiusz, żyjący w I w. po Chr. wymienia 10 pozabiblijnych postaci o tym imieniu. Pojawia się ono również w apokryficznych księgach sporządzonych w ostatnich wiekach przed Chr. Imię Jezus przetrwało wśród Żydów do II w. po Chr. Widzimy więc, że było ono w starożytności żydowskiej dosyć popularne. Inaczej stało się w kulturze chrześcijańskiej, w której ze względu na szacunek do imienia Zbawiciela w wielu krajach nie nadawało się i nie nadaje się w ogóle tego imienia dzieciom. Znanym wyjątkiem jest Hiszpania i kraje języka hiszpańskiego, gdzie jest przeciwnie – Jesús (czyt. hesus) to jedno z najbardziej popularnych imion, nadawanych w złożeniach nawet kobietom! W kolejnej części: co oznacza imię Jeszu w Talmudzie i poza nim. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie (Łk 2,21). Żydowski obyczaj nakazywał, by chłopcu nadać imię podczas ceremonii brit-mila, czyli obrzezania. Miało to miejsce ósmego dnia po narodzeniu, a liczenie rozpoczynano w dniu narodzin, tzn. jeśli dziecko urodziło się w środę, to termin ceremonii obrzezania wypadał w następną środę. Tak jest po dziś dzień we wspólnotach ortodoksyjnego judaizmu. Z okazji narodzenia dziecka, ojcu podczas najbliższego czytania w synagodze przysługiwał zaszczyt aliji, odczytania specjalnego błogosławieństwa z Tory. Recytował on modlitwę za zdrowie matki i dziecka. Józef również najprawdopodobniej otrzymał takie wyróżnienie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że przez pierwsze dni dziecko nie nosiło żadnego imienia[1]. Noworodek był obserwowany i często dopiero wtedy określano jego imię. To kolejna „lekcja” wypływająca z refleksji nad biblijnymi imionami. Nie były one nadawane „bo mi się takie podoba”, „bo takie nosił mój ulubiony bohater serialowy”, ale ze świadomością znaczenia imienia w życiu dziecka. Imię miało wyrażać jakąś jego cechę, być elementem jego osobowości, stanowiło też życzenie skierowane w jego stronę. Jeszua a nie Jeszu Pozwólcie jeszcze na małą uwagę. We współczesnej hebrajszczyźnie Jezus Chrystus powszechnie jest określany imieniem Jeszu (ישו). Skąd się wzięła ta skrócona forma imienia Jeszua (ישוע)? W antychrześcijańskiej polemice starożytnej zwyczajem stało się nieużywanie prawidłowego imienia Jezusa (Jeszua), ale rozmyślne posługiwanie się zniekształconym Jeszu – ktoś bowiem spostrzegł, że trzy hebrajskie litery skrótu Jeszu ישוto zarazem akronim tworzący z pierwszych liter zdanie ימח שמו וזכרו Jimach szemo wezichro! „Niech będzie wymazane jego imię i pamięć o nim”. Słowa te są parafrazą wersetu psalmu (Ps 109,13) i zostały odniesione do Jezusa w opowiadaniu Toledot Jeszu (Dzieje Jezusa), bluźnierczym wobec postaci Jezusa i Matki Bożej. Choć dziś większość Izraelczyków mówi Jeszu w przekonaniu, że to poprawne imię tego człowieka, i nie czyni tego z zamiarem urażenia chrześcijan, to jednak warto zwrócić uwagę na oryginalną, biblijną formę imienia Jezusa Jeszua. Jeden z przewodników po Izraelu opowiadał, że widział w Hajfie protest chrześcijan izraelskich, którzy na wielkim transparencie zaznaczyli ostatnią literę imienia Jezusa – ajin ע – aby przypomnieć, jak powinno się wymawiać święte dla chrześcijan imię. Imię Boga JHWH nie było w Biblii wypowiadane. Odkąd jednak Syn Boży stał się człowiekiem, imię Jezus stało się imieniem własnym Boga, esencją wcielenia i odkupienia człowieka. Z imieniem Jezus związana jest w ewangeliach moc czynienia cudów, wypędzania złych duchóworaz skuteczność modlitwy; stąd wszystkie modlitwy liturgiczne Kościoła kończą się wezwaniem tego imienia. Racz nas obdarzyć, Panie, ustawiczną bojaźnią i miłością świętego Imienia Twego (z Litanii do imienia Jezus) [1] Dziewczynkom nadawano imię w pierwszy szabat po narodzeniu. Dziś nadaje się imię nawet miesiąc czy dwa po narodzeniu. Jest to fragment książki: Marcin Majewski, Tajemnice biblijnych imion Wydawnictwo MISBN: 978-83-7595-961-1 Dr Marcin Majewski, biblista i hebraista z Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II w Krakowie w fascynujący sposób pokazuje, jak mocno imiona postaci biblijnych wiążą się z zadaniami, które powierzył im Bóg. W wielu przypadkach imię tak naprawdę okazuje się kluczem do zrozumienia bohatera, dotyczy to zarówno postaci ze Starego jak i z Nowego Testamentu. W książce nie mogło oczywiście zabraknąć imion najważniejszych, czyli: JHWH i Jezus. Album jest pasjonującą podróżą po bogatym świecie biblijnej symboliki, prawdziwą skarbnicą wiedzy i – dzięki pięknej ikonografii – niezwykłą ucztą dla zmysłów. opr. ac/ac
Wprowadzenie do modlitwy na środę, 26 lutego Tekst: Mk 9, 38-40 Prośba: o łaskę bycia prawdziwym uczniem Chrystusa. 1. Być uczniem Pana oznacza nieustannie wierzyć w Chrystusa. Wsłuchiwać się w Mistrza i postępować zgodnie z tym co On naucza. Jak to wygląda u Ciebie? Pozorny uczeń Jezusa przypisuje sobie wyłączność na to by głosić, czy też uzdrawiać innych. Prawdziwy uczeń Jezusa nie tylko sam głosi i uzdrawia w Imię Jezusa, ale cieszy się gdy widzi jak inni głoszą Chrystusa, jak uwalniają czy też uzdrawiają. Do jakich uczniów się zaliczam? 2. Bycie w Kościele Rzymsko-Katolickim wiąże się z tym, że możemy przynależeć do różnych wspólnot, które się w Nim rozwijają. Udzielając się w tych wspólnotach rozwijamy w sobie różne dary, które otrzymaliśmy od Pana. Starami się nimi posługiwać. Lecz czasami bywa tak, że nasza wspólnota wydaje się nam lepsza od innej i traktujemy siebie, a nawet Boga na wyłączność. Popatrz wraz z Jezusem jak to rzeczywiście wygląda ? Uczniom Jezusa, brakło otwartości na drugiego człowieka, ba nawet nie byli tolerancyjni wobec innej osoby działającej w Imię Jezusa. Jeśli należysz do jakiejś wspólnoty w Kościele to przyjrzyj się swoim myślą, uczuciom, które rodzą się względem niej. Pamiętając o tym, że Jezus wzywa do otwarcia na każdego człowieka, który działa na chwałę Boga.
Jezus uzdrawia wszystkie choroby dzisiaj tak samo jak wtedy, gdy chodził po ziemi. Dziś jednak robi to poprzez swój Kościół, czyli nas. To oznacza, że każdy wierzący może uzdrawiać w imieniu Jezusa! Od czego zacząć dowiesz się z najnowszego odcinka. To już ostatni odcinek naszej serii krótkich pytań i odpowiedzi dla początkujących chrześcijan. Jeśli chcesz posłuchać więcej nauczania pastora Wojtka, zapraszamy na nasz kanał na Youtube: Kierunek Jezus PL Jest to odcinek podkastu: Nawróciłem się — co dalej? Znajdziesz tu odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania podczas stawiania pierwszych kroków w wierze. Nagrania powstały z myślą o osobach, które niedawno podjęły decyzję o oddaniu swojego życia Jezusowi lub skłaniają się do że masz wiele pytań i wątpliwości, dlatego nie boimy się poruszać trudnych tematów. Chcemy przedstawić ci Bożą perspektywę na pojawiające się w naszym społeczeństwie problemy. Pamiętaj - Bóg nie osądza ludzi, którzy mają kłopoty, ale zawsze oferuje im pomoc i wskazuje drogę wyjścia. Skontaktuj się z nami przez nasz profil Informacja dotycząca prawa autorskich: Wszelka prezentowana tu zawartość podkastu jest własnością jego autora Nasza strona używa plików cookies Prosimy o zapoznanie się z naszą Polityką prywatności, której polityka cookies jest częścią. Kontynuując przeglądanie serwisu zgadzasz się z naszą Polityką prywatności.
Mt 4,23-24: „I obchodził Jezus całą Galileę (…) głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał.”Czy wierzysz w to, że Jezus uzdrawia wszystkich, a więc i Ciebie? Przecież tak mówi Słowo Boże. A przecież Słowo Boże jest prawdą, jedyną, słuszną, niepodważalną. Bóg mówi „leczę Was wszystkich z każdej choroby”. Czy wierzysz Mu, czy wierzysz w to, że On chce leczyć również Ciebie? No właśnie jak to jest z naszą wiarą w to, że Bóg chce nas leczyć z każdej choroby? Czy miałaś (miałeś) kiedykolwiek wątpliwości, że tak właśnie jest? Szczerze, ja miałam… I to wiele razy… Niestety. Kiedy zaczęłam chodzić na spotkania Wspólnoty SNE Gliwice, w tym na wieczory uzdrowienia, byłam świadkiem wielu uzdrowień, świadkiem słyszącym liczne świadectwa uzdrowienia ze strony innych ludzi, takich samych jak ja… No właśnie takich samych. Dlaczego więc wątpiłam w to, że Bóg może jednak nie chcieć uzdrowić mnie, akurat mnie? Pewnie by trzeba było bardzo dużo napisać, rozważyć, przeanalizować. Bo ten nasz lęk, niepewność, bo chyba tak to trzeba nazwać, czyli ta nasza niepewność o to, czy Bóg wypowie nad nami słowo uzdrowienia skądś się jednak bierze. A skąd może ona pochodzić?Być może jest nią niewłaściwy obraz Boga, złe wyobrażenia o tym, kim jest Bóg. Tak już chyba mamy, że na ten obraz Taty przez duże „t” składa się, chcąc nie chcąc, nasze doświadczenie taty przez małe „t”, tego ziemskiego, który został powołany do tego, aby nas wychować. A wiemy, że bywa różnie w tej materii. Być może w Twojej głowie rodziły się pytania „czy ja zasługuję na miłość Boga?”, „czy ja jestem wystarczająco dobry, aby zasługiwać na miłość Boga?”, „czy działam, zachowuję się odpowiednio, aby zasłużyć na miłość Boga?”, „czy jestem ważny dla Boga?”, „czy mogę być kochany przez Boga tylko dlatego, że żyję, że istnieję, tak bez powodu?”. Bo te pytania nieopatrznie mogą prowadzić do stwierdzenia, że „jeszcze zbyt mało jestem oddany Bogu, aby mnie uzdrowił”, „jeszcze jestem niewystarczająco nawrócony, dobry, posłuszny, aby Bóg mnie uzdrowił”, „czy On naprawdę może chcieć uzdrowić kogoś takiego jak ja?”, „czy moja choroba jest na tyle ważna dla Niego, aby zechciał mi ją zabrać?”. A od takich pytań krótka droga do tego, aby zwątpić w to, że TAK, że Bóg chce jednak leczyć wszystkich i leczyć każde schorzenie, każdą boleść, jaką nosi nasze ciało i pytania rodziły się również w moim sercu. Dziś jednak, po wielu różnych doświadczeniach z działaniem Bożej łaski w moim życiu, wierzę w to, że Jezus chce leczyć mnie i Ciebie z każdej choroby. To była jednak długa droga przemiany myślenia, aby dojść do momentu, w którym mogę wołać do Boga z w miarę niezachwianym przekonaniem, że On jest moim lekarzem i że zależy Mu na tym, aby Jego dzieci żyły w obfitości również w kwestii posiadania zdrowego i silnego ciała, które przecież ma też być narzędziem służby dla innych. Czy to znaczy, że jestem dzisiaj całkowicie zdrowa? NIE. Nie jestem. No ale jak to, skoro wierzę, że Jezus chce mnie leczyć, to dlaczego nie jestem, może ktoś zapytać. Sama sobie często to pytanie zadaję i szukam odpowiedzi na nie, ale w sobie. Dokładnie w sobie, tak jak piszę. Bo skoro wierzę w to, że Bóg dziś, tu i teraz chce mnie uzdrowić, to co stoi na przeszkodzie, że tak nie jest? Może jest nią za mała wiara. Przecież tak łatwo przeczytać Słowo Boże i zobaczyć historie ludzi uzdrowionych, to jest proste. Łatwiej wyobrazić sobie, że to dotyczy kogoś innego niż mnie samej. Bo gdy dotyczy to mnie, to muszę… pracować nad swoją wiarą, a to często jest bardzo trudne. Wierzyć i ufać, że to czego nie widzę, się staje. A kiedy nie widzę efektów modlitwy, to przychodzi czas zwątpienia, niechęć do wysiłku duchowego, aby prosić usilnie Boga o tę kolejna przeszkoda, która się tu rodzi to wytrwałość i stałość w modlitwie i wierze. Obiecujesz sobie, że będziesz się wytrwale wyrzekać choroby, ogłaszać Boże błogosławieństwo nad sobą, ale… przychodzi brak czasu, pośpiech, zmęczenie. Ok, dziś już nie dam rady, jutro zacznę. I tak mija dzień, potem tydzień, miesiąc, kolejny rok. Mówisz sobie „cóż, skoro nie ma uzdrowienia, to taka jest wola Boża”, a może On – Bóg oczekuje właśnie tej stałej, wiernej modlitwy, tego naszego przylgnięcia do Niego całym sercem i trwania w Jego obecności każdego dnia, każdej godziny i minuty. Bo kiedy trwasz nieustannie w Bogu to twoje ciało, dusza są Nim wypełnione, a wtedy Boża moc ma szansę przemienić to co słabe w siłę i pokój, dać wolność i zdjąć kajdany uciemiężenia fizycznego i psychicznego. Iz 38,5b: „Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Uzdrowię cię.”. Tak mówi Słowo Boże. No dobrze, mówisz sobie, modlę się i proszę w imię Jezusa o uzdrowienie dla siebie, jestem blisko Boga, a jednak uzdrowienia nie ma. Służysz Mu, dajesz z siebie wiele innym, a jednak wyzwolenie z więzów choroby nie przychodzi. Co stoi zatem na przeszkodzie? Wiem, że Bóg chce mojego zdrowia. Tylko czy ja jestem gotowa na jego przyjęcie, czy moje serce jest na tyle otwarte i wolne od jakichkolwiek niedomagań, które być może mogą hamować przepływ łaski Bożej przeze mnie? Może tym niedomaganiem jest lęk, strach, gniew, złość, nieprzebaczenie, nieuleczone rany z przeszłości, zawiść, zazdrość i inne negatywne emocje, które jątrzą dziurę naszego serca powodując jego obumieranie zamiast obfity wzrost? Warto wejrzeć w głąb siebie, aby zobaczyć co się w nim naprawdę kryje, co chowa się pod płaszczem bycia dla Boga, czy Jego obecność w nas jest na tyle autentyczna, że pozwala nam być nie tylko dla Niego, ale też dla ludzi i bycia z nimi w relacji pełnej miłości, pokoju i przebaczenia. Bo Bóg wyraźnie mówi do nas w swoim słowie:Łk 6,36-37: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.”.To każe stanąć przed pytaniem czy tak właśnie dzieje się w moim i Twoim życiu? Czy jest coś nad czym muszę popracować, zastanowić się nad istnieniem przyczyny, która jest właśnie tą kulą u nogi, nie pozwalającą unieść się wyżej i złapać Boży palec, który czeka, aby dotknąć nas łaską uwolnienia od bólu, cierpienia i słabości. A jak jest u Ciebie? Czy wierzysz w to, że Jezus chce Cię dziś uzdrowić? Właśnie Ciebie? A jeżeli tak, to czy pozwalasz Mu na to, aby On swoją mocą i miłością usunął wszystko to, co jest barierą na drodze do łaski uzdrowienia? Może warto dziś zapytać się Boga, gdzie jest trudność, poprosić by nam pokazał co jest barierą niepozwalającą zaznać wolności i oczyszczenia duszy i ciała. A potem, gdy już przyjdzie odpowiedź, zacząć współpracować z Bogiem w tej drodze do wolności, bo On nas naprawdę kocha i chce nas uzdrawiać dziś, tu i teraz. Jezus już oddał swoje życie za nasz ból i zniewolenie chorobą. Nasze uzdrowienie już się dokonało na krzyżu. Bo: Iz 53,4-5: „On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści (…) On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze ZDROWIE”.
jak uzdrawiać w imię jezusa